1439097_57690440

ZIELONA ENERGIA UDERZA W NIEMIECKIE KONCERNY ENERGETYCZNE

Dotacje dla produkcji energii ze źródeł odnawialnych w Niemczech uderzają w największe niemieckie koncerny energetyczne, które notują coraz gorsze wyniki finansowe.
Energia ze źródeł odnawialnych (OZE) stała się bardziej opłacalna, przez dofinansowania. Subsydia spowodowały, że produkcja energii ze źródeł odnawialnych zaczęła wypierać energię konwencjonalną. Doprowadziło to do zaburzeń w systemie energetycznym Niemiec. Sytuację skomplikował jeszcze ogłoszony przez kanclerz Angelę Merkel plan wycofania się z tego kraju
z energetyki jądrowej.
Niemieckie koncerny energetyczne alarmują, że są w coraz gorszej sytuacji finansowej. Największy niemiecki koncern energetyczny – E.ON. ogłosił, że w pierwszej połowie br. miał
20 % niższy zysk niż w pierwszej połowie 2013 roku .Druga największa firma energetyczna –RWE – ogłosiła, że w pierwszej połowie roku zanotowała spadek zysków aż o 62 %
w porównaniu do pierwszej połowy 2013 r.
Źródła odnawialne nie są w stanie całkowicie zastąpić energetyki konwencjonalnej. Dlatego systemy energetyczne ze znacznym udziałem OZE muszą mieć wsparcie z elektrowni konwencjonalnych na węgiel czy gaz, które mogą działać wtedy, kiedy OZE nie produkują prądu.
Z tego powodu duże koncerny energetyczne w Europie nawołują do stworzenia tzw. rynku mocy, czyli systemu dopłacania przez państwo do nierentownych elektrowni za utrzymywanie ich w mocy przez koncerny – jako rezerwę.
Zdaniem specjalistów perspektywy dla niemieckich koncernów nie wyglądają dobrze. Niemcy chcą do 2035 roku produkować 60 proc. energii z OZE, podczas gdy w ub.r. było to ok. 23 proc. Niemiecki rząd dostrzega problem i chce obniżyć koszty transformacji energetycznej, ograniczając subsydia dla OZE. Celem przyjętej w lipcu nowelizacja ustawy o wspieraniu tych źródeł energii jest zahamowanie wzrostu cen energii.
Z wyliczeń resortu gospodarki wynika, że dotacje na rozwój odnawialnych źródeł energii wynoszą rocznie 24 mld euro. Minister gospodarki Niemiec Sigmar Gabriel ostrzega, że to „pułap możliwości ekonomicznych” kraju. Jego zdaniem wysokie koszty odstraszają inne kraje przed pójściem w ślady Niemiec.

http://www.naukawpolsce.pap.pl/